Log in

UPSZ: Usłyszane pod szatnią. Opinie pomeczowe. (18-5)

  • Napisane przez Rafał Sacha / Sebastian Dziedzic
  • 2 komentarzy

Witamy wszystkich kibiców, piłkarzy, działaczy oraz trenerów. Oto wypowiedzi po rozegranych spotkaniach. Zapraszamy wszystkich chętnych, którzy by chcieli, aby ich komentarz ukazał się w artykule do wysyłania opinii pomeczowej (info i mail na końcu strony).

 

Oto wypowiedzi pomeczowe:

II runda Pucharu Polski Katowice   GKS II Katowice – Pogoń Imielin 3:2
Michał Chmielowski (trener GKS II): Naszą drużynę w Pucharze Polski reprezentują juniorzy z rocznika 2001, dla których są to początkowe mecze w seniorskiej piłce. Po wygranym pierwszym meczu w pierwszej rundzie z Górnikiem MK Katowice, mieliśmy okazje zagrać z liderem I grupy katowickiej okręgówki Pogonią Imielin, która nie zaznała jeszcze porażki w tym sezonie. Mecz w pierwszej połowie w miarę wyrównany, lecz to my wykorzystaliśmy dwa błędy w obronie gości i do przerwy wynik był 2:1 -bramka dla gości padła tym razem po naszym błędzie. W drugiej połowie staraliśmy się grać w niskim pressingu i staraliśmy się stwarzać zagrożenie pod bramką rywali po szybkich kontrach. W 51 minucie wykorzystaliśmy kolejny błąd Pogoni i strzeliliśmy trzecią bramkę.  Tego prowadzenia nie oddaliśmy do końca. Po tym meczu nalezą się słowa uznania za walkę,  zaangażowanie i realizowanie założeń taktycznych. Na szczególnie słowa uznania zasłużył zdobywca trzech goli Kordian Rusz, który już w dwóch meczach pucharowym strzelił pięć bramek.

Grzegorz Rajman (trener Pogoni): Dziś zagraliśmy bez kliku graczy z podstawowego składu. Dałem pograć zawodnikom, którzy mniej grają w lidze i kilku juniorom. Stwarzaliśmy sobie sytuacje, momentami prowadziliśmy grę. Gdybyśmy wykorzystali nasze sytuacje do strzelenia bramek, to wynik mógłby być odwrotny (np. poprzeczka i słupek Musiolika). Bramki straciliśmy po kardynalnych błędach w obronie, takie błędy nie mogą się zdarzać na poziomie ligi okręgowej. Szkoda, ale teraz możemy się skupić już tylko na lidze i podtrzymaniu zwycięskiej passy.

II runda Pucharu Polski Katowice   Zantka Chorzów – Podlesianka Katowice 0:7
Daniel Kaczor (trener Podlesianki): Piękne wtorkowe popołudnie to idealna pora na mecz pucharowy. Naszym rywalem Zantka Chorzów. Korzystając z możliwości grania z potencjalnie słabszym rywalem jest możliwość wykazania się dla zawodników, którzy na chwilę obecną są zmiennikami. W porównaniu do soboty Podlesianka wystąpiła z 8 zmianami. Jednak zawodnicy, którzy zagrali zrobili to na wysokim poziomie. Do przerwy 4, a po 3 gole i mecz kończy się wynikiem 7-0. Miły przerywnik do codziennej walki na froncie okręgówki. Chłopcy z uśmiechem na ustach zagrali widowiskowo, na luzie i z dobrym skutkiem.

Dawid Brehmer (kapitan Podlesianki): Łatwo, miło i przyjemnie. Tak w trzech słowach można scharakteryzować mecz 2 rundy Pucharu Polski. Szansę dostali gracze, którym potrzebne były minuty i z całą pewnością nie zawiedli. Rywali trzeba pochwalić za to, że jak na B klasę starali się grać piłką.

IV liga śląska 1 gr   Unia Kosztowy – Gwarek Ornontowice 1:0
Sebastian Idczak (trener Unii): Dziś byliśmy bardzo dobrze przygotowani na tle naszego rywala, który stworzył góra 1-2 sytuacje. Po czerwonej kartce musieliśmy się cofnąć i grać z kontry, ale mecz był z kategorii tych, kto pierwszy strzeli bramkę ten wygrywa. Zwycięstwo ciężkie, ale zasłużone. Po tym meczu mamy kolejne problemy, ponieważ Maciej Wolny dostał czerwoną kartkę, a około 70 minuty Adama Giesa zszedł z kontuzją, choć wraca do gry po pauzie Iwan. Cieszy jednak to, że zgrany kolektyw pozwala na zastąpienie nieobecnych innymi zawodnikami, którzy wykorzystują swoją szansę.

Maciej Wojnar (trener Gwarka): Jestem bardzo rozczarowany, ponieważ na pierwsze minuty wyszliśmy bardzo zdekoncentrowani i mało dynamiczni jeśli chodzi o stronę mentalną. Po stracie bramki zaczęliśmy grać bardziej agresywnie, ale po czerwonej kartce dla wolnego rywal cofnął się na swoją połowę. Niestety pomimo gry w przewadze nie potrafiliśmy dogrywać dobrze do siebie czy też uderzyć tego co było na nodze. Mecz w naszym wykonaniu oceniam bardzo negatywnie i mamy po nim bardzo dużo do poprawy, przede wszystkim w głowach. Musimy pamiętać, że do każdego spotkania trzeba podchodzić na 120 procent.

IV liga śląska 1 gr   Slavia Ruda Śląska – Sarmacja Będzin 1:3
Szymon Stawowy (trener Sarmacji): Spodziewaliśmy się, że to będzie ciężki przeciwnik, ale wynik mógł być wyższy. Cieszy praca boków pomocy i linii ataku. Jesteśmy zadowoleni z trzech punktów i muszę stwierdzić że gra wyglądała przyzwoicie. Przy stanie 3-0 nie potrzebnie oddaliśmy pole gry, choć przy 3-1 zaczęliśmy kontrować i wynik mógł się jeszcze zmienić. Najważniejsze że zbieramy punkty i wygrywamy mecz o sześć punktów. W pierwszej połowie brakło nam jeszcze ostatniego podania, a rywal zagrał dość otwarcie zwłaszcza wychodząc do przodu.

IV liga śląska 1 gr   Warta Zawiercie – Unia Dąbrowa Górnicza 1:1
Sebastian Stemplewski (trener Warty): Tych klarownych sytuacji mieliśmy więcej. Był karny, wychodziliśmy trzy na jeden i zamiast podawać oddaliśmy strzał, później dwa na jeden i znów kończy się to strzałem, a nie podaniem. Mieliśmy chyba za dużo żądeł w tym spotkaniu i każdy chciał strzelać bramkę, a wystarczyło lepiej dograć tą piłkę i może by wpadło. Niewykorzystany karny na pewno boli, podszedł Smalec, był pewniakiem nie trafił i trudno. Ja uważam, że straciliśmy dzisiaj dwa punkty. Do strzelania karnego było wytypowanych dwóch zawodników plus Adamiecki. Podszedł ten, który czuł się na siłach, nie strzelił żałujemy, ale taka jest piłka. Przy tracie bramki zgubiła nas bierna postawa zawodników, ale też pomyłka bo aut był dla nas. Jest to jeden punkt który dopisujemy i jesteśmy niepokonaną drużyną, ale żałuje straty punktów. Teraz jedziemy na Polonię Bytom, która przegrała i podglądała naszą grę dzisiaj, dlatego pracujemy od poniedziałku i będziemy o tym meczu już myśleć.

Piotr Pierścionek (trener Unii): Zobaczyliśmy takie piłkarskie szachy i uważam, że remis jest sprawiedliwy. Trzeba zaznaczyć, że Warta miała rzut karny. W pierwszej połowie mieliśmy problemy ze stwarzaniem sytuacji, bo rywal grał dwoma napastnikami i ponadto brakowało nam aktywności. W drugiej połowy jedna zmiana była wymuszona, a Krzysiu Bąk wszedł aby dać opcję bardziej mobilną. Zeszliśmy do budowania od defensywnego pomocnika i wyglądało to płynniej już od fazy tyłów. Spotkały się dwie drużyny darzące się szacunkiem, żaden z zespołów nie chciał postawić wszystkiego na jedną kartę. Oglądaliśmy akcje za akcję, choć Warta robiła więcej zamieszania po stałych fragmentach gry, bo Jarnot, Smarzyński, Drzymont czy Marek to zawodnicy, których piłka szuka w polu karnym. Gra się tak jak przeciwnik pozwala, a dziś on nie pozwolił nam na wiele. Dobry mecz dzisiaj Olka, cały zespół zagrał solidnie, ale nasz młody bramkarz pomógł zespołowi i swoimi zwłaszcza dwoma interwencjami zasłużył na miano bohatera.

IV liga śląska 1 gr   Raków II Częstochowa – Górnik Piaski 4:0
Tomasz Kuźma (trener Rakowa): Górnik w pierwszej połowie bardzo dobrze się przesuwał i bardzo dobrze bronił, nisko się ustawiając. Mieliśmy bardzo mało miejsca do rozwinięcia akcji, ale cierpliwość nagrodziła nas w drugiej połowie. Dobra, szybka gra, decyzyjność i duży ruch bez piłki doprowadził do tego że strzeliliśmy tą pierwszą bramkę, a później już poszło dalej. Cieszę się bardzo,  że zrealizowaliśmy założenia z przed meczu i druga połowa przyniosła tyle goli. Duże słowa uznania należą się zawodnikom z pierwszej drużyny, widać było ich duży profesjonalizm i dobre podejście do młodych zawodników, którzy dzięki im czuli się pewnie na boisku, robiąc to co do nich należy. Wiem, że stać ich na wiele. Chcemy tych naszych młodych zawodników wprowadzać na poziom seniorski tak, żeby zobaczyli jak to wygląda.

Sebastian Sarzała (trener Górnika): Dziś było widać różnicę między ludźmi, którzy trenują zawodowo w piłkę, a tymi którzy trenują półamatorsko. Daliśmy radę do 65, 70 minuty, później straciliśmy bramkę i musieliśmy się otworzyć, a wtedy rywal nas dobił i było po meczu. Tych czterech, pięciu ludzi z I ligi zrobiło różnicę, a nasza młoda drużyna na ich tle odstawała. Zgodzę się z panem, że nie ma na tą chwilę osoby w naszej drużynie, która by zastąpiła napastników, którzy odeszli w przerwie. Aczkolwiek są też młodzi chłopcy, którzy jednak jeszcze odstają fizycznie od obrońców Rakowa, ale piłkarsko mają szansę dojść do tego poziomu. Zdecydowanie poziom 4 ligi podniósł się w tym roku, przede wszystkim awansowały zespoły bardzo mocne jakościowo, tj. Unia Dąbrowa Górnicza, czy Unia Kosztowy. Polonia Poraj trzy, cztery transfery i mamy efekt w postaci wyniku z Bytomiem. Będzie naprawdę ciężko zbierać punkty, ale robimy swoje i chcemy zrobić wszystko aby się utrzymać.

IV liga śląska 1 gr   MKS Myszków – Zieloni Żarki 2:0
Piotr Trepka (trener MKS-u): Ze swojego pobytu w Żarkach znam siedmiu, ośmiu zawodników, którzy nadal grają w tym klubie, przez co znam ich dobre i złe strony. Zagraliśmy mądrze i rozsądnie, wszystko to, co sobie założyliśmy to robiliśmy. Mogliśmy wcześniej dobić rywala, ale tego nie zrobiliśmy przy stówce Andrzejewskiego i Bobryka także było blisko, żeby ten mecz zamknąć wcześniej, a zrobiło się nerwowo. Graliśmy w dziesięciu, ale pomimo to bardzo chcieliśmy dodać te trzy punkty do naszego dorobku. Bobryk dziś wziął odpowiedzialność na siebie, w dotychczasowych meczach tego sezonu bardzo chciał, bo to ambitny chłopak, ale trochę ta presja mu przeszkadzała. Mam sentyment do Żarek, bo tam zaczynałem i życzę im dobrze, chcąc aby się utrzymali w lidze tak jak my. Organizacyjnie na pewno zasługują na to żeby pozostać w tej lidze.

IV liga śląska 1 gr   Szombierki Bytom - RKS Grodziec 1:2
Bartosz Kubisa (trener RKS-u): Zagraliśmy najlepszy mecz w tej rundzie i byliśmy zespołem, który zasługiwał na zwycięstwo. Wprawdzie nie ułożył się nam początek, kiedy straciliśmy bramkę z niczego, ale od 30 minut kontrolowaliśmy grę. W drugiej połowie po raz kolejny nasz dżoker "Wiśnia" strzelił bramkę, a w ostatniej akcji meczu skutecznie karnego wykorzystał Zalewski. Uważam, że dziesięć minut wcześniej też należał się nam karny, dlatego wyraziłem swoją opinię, za którą zostałem wysłany na trybuny. Pokazaliśmy w tym spotkaniu mega charakter walcząc z trudnym rywalem i słabym jakościowo boiskiem. Na pewno takie zwycięstwa smakują podwójnie i najważniejsze, że mamy kontakt z czołówką.

IV liga śląska 1 gr   Przemsza Siewierz - Śląsk Świętochłowice 0:2
Janusz Kluge (trener Śląska): Mecz bardzo szybko nam się ułożył, bo już w 3 minucie faulowany był Wasiak i wykorzystaliśmy rzut karny. Rywal wyszedł na boisko zachowawczo. Po bramce na 1-0 Siewierz się otworzył i znaleźliśmy się pod ich naporem, ale po jego opanowaniu stworzyliśmy sobie trzy sytuacje. Druga połowa też szybko zaczęła się jedenastką za faul na Wasiaku, ale niewykorzystaną. Przy takim stanie rzeczy ustawiliśmy się w średnim pressingu, a Przemsza biła głową w mur. Gol na dwa zero zamknął ten mecz, mimo zmiany stylu gry rywala, który zaczął grać długą piłkę i tylko raz nam zagroził. Cieszy mnie, że w drugiej połowie nie zobaczyliśmy frywolności tak jak w meczu ze Slavią.

IV liga śląska 1 gr   Polonia Poraj - Polonia Bytom 3:0
Damian Nowak (trener Poraja): Nasze zwycięstwo cieszy i daje szansę, że w lidze nie będzie tylko jednego faworyta. Mówiąc o przebiegu, to już do przerwy powinniśmy prowadzić 3-0, bo oprócz trafienia Kowalskiego ten zawodnik miał groźną główkę, gdzie minimalnie się pomylił, a Jaworski będąc w idealnej sytuacji strzelił w bramkarza. Na początku drugiej połowy nasz zespół przeszedł spory kryzys, trzeba też wspomnieć o uderzeniu Polonii, który ostemplowała poprzeczkę i wyszło na szczęście nie za, a przed linię. Pomimo to obudziliśmy się i dołożyliśmy jeszcze dwie bramki co i tak traktujemy jako najniższy wymiar kary. Bytomska Polonia to zespół, który patrząc na historię i zasługi dla piłki zasługuję na poziom centralny, ale chyba przyjeżdżając do Poraja jej obecni zawodnicy myśleli, że podobnie jak wcześniej szybko strzelą bramki i będzie po meczu. Nasza postawa była odpowiedzią na pytanie z piosenki kibiców. Zwycięstwo na pewno nas podnosi i daje kopa.

LO Częstochowa   Olimpia Huta Stara - Sparta Lubliniec 2:4 (środa)
Adam Krzęciesa (trener Sparty): Do przerwy gospodarze zagrali bardzo dobrze, a my dramatycznie słabo i powinniśmy przegrywać 4:0. Zmiany w 2 połowie i nasza pobudka spowodowały, że udało nam się strzelić 3 bramki i wygrać mecz. Mieliśmy jeszcze parę fajnych okazji, ale trzeba się cieszyć, że udało nam się zgarnąć 3 punkty przy tak słabej grze. Jednak to, co stało się po meczu to jest skandal.  Zawodnik gospodarzy obok szatni uderzył w twarz i kopnął naszego zawodnika. Zero reakcji gospodarzy, którzy nie zapewnili żadnej ochrony. Sędziowie byli świadkami tego ataku i na szczęście zapisali to zajście w protokole. Mam nadzieję, że będzie surowa kara dla zawodnika gospodarzy, bo piłka nożna jest dla piłkarzy, a nie bandytów.

LO Częstochowa   Sparta Lubliniec – Liswarta Krzepice 3:2
Adam Krzęciesa (trener Sparty): Dobry mecz w naszym wykonaniu w 1 połowie. Nie pozwalaliśmy gościom w ofensywie na zbyt wiele, a sami stwarzaliśmy sytuacje strzeleckie. Druga połowa to nasza słaba, a nawet bardzo słaba gra w defensywie, przez co goście stworzyli parę dogodnych sytuacji. Źle się ustawialiśmy, były zbyt duże odległości między formacjami i zawodnikami. Dużo pracy przed nami jeśli chodzi o te aspekty. Natomiast do przodu graliśmy bardzo dobrze, tylko nieskutecznie. Cieszy kolejne zwycięstwo z trudnym przeciwnikiem. Drużynie gości życzę powodzenia w kolejnych meczach, a moim chłopakom dziękuję za walkę do końca i gratuluję zwycięstwa.

LO gr.1 Katowice   Fortuna Wyry - Sparta Katowice 1:1
Marek Mazur (trener Fortuny): Mecz zakończył się sprawiedliwym remisem, choć każda drużyna miała szansę na przechylenie szali na swoją stronę. Pierwsza połowa dla Sparty i zdecydowana dominacja tej drużyny. Druga połowa dla nas i zdecydowane ataki, oraz strzelenie wyrównującego gola. Ciągle uczymy się tej ligi i młodzi zawodnicy powoli zaczynają grać na swoim poziomie. Cieszy remis, bo Sparta to doświadczony zespół z dobrymi zawodnikami, ogranymi w wyższych ligach.

LO gr.1 Katowice   LKS Studzienice – MKS Mysłowice 6:2
Tomasz Malcharek (trener LKS-u): Jestem bardzo zadowolony z wyniku tego meczu tym bardziej, że brakowało nam 4 graczy podstawowego składu. Zagraliśmy dobry mecz, w którym mogliśmy wykorzystać jeszcze kilka sytuacji, choć przeciwnik również stworzył parę sytuacji. Prowadzać do przerwy już 4:0 wiadomo, że na drugą połowę wyszliśmy zbyt rozluźnieni i niepotrzebnie straciliśmy w tym meczu dwie bramki. Musimy jeszcze popracować nad tym, aby takich bramek nie tracić.  Ogólnie drużyna zasłużyła na duże słowa pochwały.

LO gr.1 Katowice   Iskra Pszczyna - Pogoń Imielin 1:4
Grzegorz Rajman (trener Pogoni): Cieszymy się z kolejnego cennego zwycięstwa. Wynik mógłby sugerować, że było lekko, łatwo i przyjemnie, ale tak nie było. Musieliśmy się ciężko napracować, żeby wywieść komplet punktów. Szczególnie pierwsza połowa była bardzo wyrównana i to gospodarze mieli lepsze sytuacje, po serii naszych błędów przy rozegraniu piłki. Jednak to my objęliśmy prowadzenie po faulu na Cuberze. Niezawodny Polarz zdobywa kolejną bramkę z rzutu karnego. Mogliśmy podwyższyć wynik na 2-0 po ładnej kombinacyjnej akcji, zamiast tego dostajemy bramkę do szatni. W drugiej połowie pierwszą groźną sytuację mają gospodarze, ale wychodzimy z niej obronną ręką. W odpowiedzi wyprowadzamy wzorową akcję, po której Musiolik mocnym strzałem daje nam prowadzenie. Gospodarze nie mając nic do stracenia odkryli się, przez co zostali skarceni i kolejną bramkę, a swoją drugą po minięciu bramkarza zdobywa Musiolik. Wynik ustala na 4-1 z dużym spokojem nasz nowy nabytek Jedynak.

LO gr.1 Katowice   Podlesianka Katowice –  LKS Łąka 3:0
Daniel Kaczor (trener Podlesianki): Mecz totalnie bez historii. Chcieliśmy go wygrać i zgarnąć 3 punkty. Prowadzenie obejmujemy już w 3 minucie bez jakiejkolwiek przeszkody ze strony rywala. Po kilkunastu minutach podwyższamy na 2-0. Z boiska wieje nudą. Sytuację na moment ożywia karny dla gości jednak trafiony w poprzeczkę i na przerwę wynik się nie zmienia. W przerwie dokonuje 2 zmian,  a po kilku minutach kolejnych 4. Rozpoczyna się festiwal piłkarski na poziomie C klasy. Strata goni stratę, a kiks kiksa. Zdobywamy jeszcze 3 gola i całe szczęście mecz się kończy. Naszą grę oceniam na 30 procent możliwości. Co do gości, to młoda drużyna, jednak paru chłopaków pokazało kilka dobrych akcji indywidualnych. Jak dobrze przepracują zimę, to ich lokata może się podwyższyć. My za tydzień musimy zagrać zdecydowanie lepiej, bo Piast takich błędów nie wybaczy.

Dawid Brehmer (kapitan Podlesianki): Mecz bez większej historii. Szybko ustawiony wynikiem 2-0 i bardzo ekonomiczna gra w dalszej części meczu. Byliśmy po dwóch bardzo ciężkich spotkaniach i w zespole było widać, że brakuje trochę świeżości. Cel jednak osiągnęliśmy stosunkowo niskim nakładem i teraz skupiamy się na kolejnym wyzwaniu. Przed nami dwa trudne wyjazdy z rzędu.  
 
LO gr.2 Katowice   Orzeł Mokre – Naprzód Lipiny 6:1
Wojciech Kempa (trener Orła): Cieszą kolejne 3 punkty widać, że chłopcy złapali świeżość i są głodni wygrywania i strzelania bramek. Teraz już czekamy na środowy puchar i sobotni mecz.

Tomasz Dura (Orzeł): Jeśli chodzi o dzisiejszy mecz widać poprawę w naszej grze, ale mamy jeszcze rezerwy. Mieliśmy jasno wyznaczony plan, niestety nie spełniliśmy go w 100 procentach i Trener nam to uświadomił w przerwie i po meczu, ale widać, że ruszyła maszyna, i że wyglądamy coraz lepiej. Po nieudanym starcie zaczynamy w końcu wyglądać jak drużyna . Zaczynamy wygrywać i o to nam chodzi, musimy patrzeć teraz tylko na siebie i liczyć, że czołówka gdzieś potraci punkty. Wracając do meczu, cieszy skuteczność naszych napastników. Najbardziej krytykowany zawodnik Tomasz Czerniak dziś mam nadzieję uciszył co najgorsze kibiców Mokrego strzelając 4 bramki. Czekamy na następne mecze i liczymy na kontynuowanie naszej dobrej passy. Z meczu na mecz będziemy uciszać tych, co nas krytykują. Widać, że powoli nam to wychodzi, bo brak komentarzy pod postami. Może dlatego, że zdobywamy punkty? Wiadomo jak się przegrywa jest krytyka, ale po wygranym meczu warto pokazać "jaja" i pochwalić drużynę.

LO gr.4 Katowice   Siemianowiczanka Siemianowice Śląskie - Cyklon Rogoźnik 2:0
Krzysztof Szybielok (trener Siemianowiczanki): Zagraliśmy tak jak przeciwnik pozwolił. Mieliśmy swoje sytuacje w pierwszej połowie, ale niestety do przerwy było 0:0. Z przebiegu gry byliśmy drużyną lepszą, konsekwentnie dążącą do zdobycia gola. Udało się to za sprawą Nowaka, a bramka na 2:0 autorstwa Kamila Ogryzka „stadiony świata”.

LO gr.4 Katowice   Górnik Wojkowice - Orzeł Miedary 3:1
Łukasz Stępień (kapitan Górnika): Ten mecz dobrze się dla nas ułożył, bo już w 15 minucie strzelamy bramkę na 1-0 z rzutu karnego. Kolejna nasza sytuacja bramkowa w 20 minucie po składnej zespołowej akcji i jest 2-0. Około 30 minuty I.Szopa strzela swoją drugą bramkę i jest 3-0. Trzeba przyznać, że Miedary to bardzo dobry zespół i też mieli swoje sytuacje. Jeszcze przy stanie 0-0, to oni mogli prowadzić 2-0, bo raz z rzutu wolnego uratowała nas poprzeczka, a parę minut  wcześniej napastnik Orła nie trafia czysto w piłkę głową w dogodnej sytuacji bramkowej. Tracimy bramkę "do szatni" na 3-1 z rzutu karnego i rywal na drugą połowę wychodzi jeszcze bardziej zdeterminowany mając swoje sytuacje, ale nie wykorzystali ich, bo dobrze w bramce spisywał się Kuba, albo ich napastnicy pudłowali. My również mieliśmy swoje sytuacje, głównie po kontrach, ale byliśmy nie skuteczni. Nasze zwycięstwo jak najbardziej zasłużone i bardzo cieszy, bo wygraliśmy z bardzo dobrym zespołem, który jeszcze nie raz w tym sezonie pokaże swoją wartość.

Adam Krzęciesa (trener Orła): Pierwsza połowę przespaliśmy i to był klucz do zwycięstwa gospodarzy. W 2 połowie graliśmy lepiej i powinniśmy coś strzelić. Niestety się nie udało i przegraliśmy. Za tydzień kolejny mecz i kolejna szansa na zwycięstwo. Dziękuję chłopakom za mecz.

LO gr.4 Katowice   Odra Miasteczko Śląskie - Sokół Orzech 1:0
Marek Grabowski (trener Sokoła): Pierwsze 20 minut przeważamy. Dwukrotnie dochodzimy do sytuacji strzeleckich jednak uderzamy niecelnie. Gospodarze groźni po stałych fragmentach przeważając nas pod względem fizycznym. W 22 minucie po akcji indywidualnej i strzale z dystansu  tracimy bramkę. Chłopaki jednak nie poddają się i do końca walczą o bramkę wyrównującą. Brawa dla całego zespołu za tę walkę. Nie udaje się jednak doprowadzić do remisu, a w końcówce Odra po kontrze mogła podwyższyć prowadzenie. Ze względu na pracę zawodową, rodzinne uroczystości i kontuzję kluczowego zawodnika w pierwszej kolejce, już kolejny mecz nie możemy zagrać w optymalnym składzie. Mimo to wielkie brawa dla pozostałych zawodników za walkę do końca, o wydaje mi się sprawiedliwy w tym meczu remis.

LO gr.4 Katowice   SKS Łagisza - AKS Niwka 3:2
Sebastian Golda (trener Łagiszy): Mecz z Niwką był ważny dla nas, ponieważ czuliśmy, że powoli praca i konsekwencja przynosi efekty. Pierwsze minuty jednak znów przespaliśmy i po rzucie wolnym było 0-1. Jednak szybko przejęliśmy inicjatywę i wyrównanie padło również po stałym fragmencie.  Rożny dobrze uderzony i Błaszczyk daje nam remis. Kolejne minuty to kolejne sytuacje. Po lobie piłka trafia w poprzeczkę, a w sytuacji, gdy bramkarz wyszedł za daleko nie trafiamy do pustej bramki. Co się odwlecze… Kolejny rożny, odbita piłka trafia do Małego i jest 2-1. W drugiej połowie może sytuacji mniej, jednak świetnie rozegraną akcję kończy Kowal i jest 3-1. Niwka rzuca się do odrobienia strat,  jednak stać ją tylko na jedną i mecz kończy się zasłużonym naszym zwycięstwem 3-2! Gratulacje dla chłopaków za konsekwencje. Jeśli w każdym meczu zagramy tak, to o wynik będę spokojny.

Mariusz Grząba (trener AKS): Kolejny mecz, który przegrywamy sami ze sobą. Tracimy bramki jakich nie traci się nawet w rozgrywkach młodzieżowych. Cóż z tego, że prowadzimy grę, układamy sobie mecz strzelając bramkę w 2 minucie, jak 2 stałe fragmenty przeciwnik zamienia na bramki przez nasze błędy w kryciu. Zwracamy na to dużą uwagę wiedząc, że przeciwnik w taki sposób może nam zagrozić, a na boisku mamy z tym problem i to kolejny mecz, w którym w taki sposób tracimy bramki.  A sami nie wykorzystujemy swoich sytuacji do zdobycia bramek. Przegrywamy mecz na swoje życzenie. Nie mogę chłopakom odmówić tego, że chcą, jak i zaangażowania, ale przez brak koncentracji przy stałych fragmentach gry i w sytuacjach 100 procentowych tracimy punkty, których nie powinniśmy stracić. W sobotę czeka nas ciężki mecz ze Szczakową i jest to idealny moment na przełamanie. Wierzę w chłopaków, i że w tym meczu pokażą lwi pazur i wrócimy na właściwe tory.

LO gr.4 Katowice   Szczakowianka Jaworzno - Tęcza Błędów 4:3
Łukasz Bereta (trener Szczakowianki): Zagraliśmy bardzo dobry mecz z drużyną, która nie zaznała porażki od początku ligi. Szkoda dwóch ostatnich bramek, ponieważ za bardzo się rozluźniliśmy. Cieszy zwycięstwo, które było w dniu 95-lecia klubu, oraz dziękujemy kibicom za świetny doping,  mamy nadzieję, że tak będzie zawsze.

Radosław Orłowski (trener Tęczy): Nie udało się. Nie dojechaliśmy na mecz w pierwszej połowie, graliśmy za wolno, ospale, nieskładnie, czytelnie i do tego popełniliśmy dwa poważne błędy przy straconych bramkach w pierwszej części meczu. W przerwie chcieliśmy to zmienić, ale w 23 sekundzie znowu wielbłąd i jest 0-3. O dziwo wtedy zaczęliśmy w końcu grać i strzelamy szybko bramkę na 1-3. Niestety jak się popełnia kolejny mega wielbłąd i do tego tym razem wypadło na będącego świetnej formie Iwaniuka, to robi się 1-4 i wydaje się, że to podcina skrzydła. Nic bardziej mylnego i walczymy do końca o bramki i strzelamy dwie, a na czwartą nie pozwolił nam już czas. Swoje znakomite piłkarskie umiejętności udowodnił Złoty i ustrzelił hattricka. Szkoda, bo gdzieś zgubiliśmy pewność siebie i borykamy się z poszukiwaniem optymalnego ustawienia w obronie pod nieobecność Kijasa, który jeszcze przynajmniej przez dwa trzy tygodnie nie wesprze nas po poważnej chorobie. Do tego w tym meczu nie zagrał chory Głowa i kontuzjowany Staszczyszyn, a po 7 dniowej chorobie był Słomski. Musimy wrócić jak najszybciej na ścieżkę zwycięstwa i tutaj moim zawodnikom gratuluję pokazanego charakteru w drugiej połowie.

LO gr.4 Katowice   Łazowianka Łazy - Drama Zbrosławice 3:6
Andrzej Miśkowiec (trener Łazowianki): Dwie stracone bramki w I połowie po indywidualnych błędach obrońców, to najniższy wymiar kary jaki mógł spotkać moją drużynę w starciu z Dramą.  Drużyna grała ospale, nie miała pomysłu na grę, popełniała bardzo dużo błędów w obronie. W przerwie nie mając nic do stracenia wprowadziłem dwóch ofensywnych zawodników. Niestety tuż po wznowieniu gry tracimy bramkę na 0:3. Od tego momentu drużyna rusza do zdecydowanych ataków na bramkę przeciwnika, czego efektem dwie strzelone bramki po stałych fragmentach gry. Co z tego jak minutę później po koszmarnym błędzie obrońcy tracimy bramkę na 2:4. Nasi zawodnicy nie składali broni i doprowadzili do wyniku 3:4. W 87 minucie mamy rzut karny dla nas. Ku rozpaczy kibiców niewykorzystany. W samej końcówce rozbita psychicznie drużyna traci 2 bramki i mecz kończy się wynikiem 3:6.

Dariusz Dwojak (trener Dramy): To było bardzo dziwne spotkanie. Do przerwy prowadziliśmy 2:0,  gospodarze bez sytuacji, a my mogliśmy zdobyć co najmniej jeszcze dwie bramki. Druga połowa zaczęła się tak jak sobie założyliśmy, czyli od bramki na 3:0. Wydawało się, że jest już po meczu do momentu, gdy gospodarze zdobyli bramkę z rzutu wolnego na 3:1. Od tej pory zaczęły dziać się niespodziewane rzeczy. Do tego wszystkiego główny sędzia każdą naszą stykową sytuację gwizdał przeciwko nam. Po chwili drugi rzut wolny i już było tylko 3:2. Odpowiedzieliśmy bramką na 4:2 i znów wydawałoby się, że mamy mecz pod kontrolą, ale kolejny rzut wolny i zrobiło się 4:3. I to jeszcze nie był koniec emocji. W samej końcówce rzut karny dla gospodarzy, ale ich zawodnik nie wytrzymał presji i przestrzelił. Natomiast my w doliczonym czasie gry, dwie kontry i po super akcjach Ariela Lindnera pierwszą dograł na 5:3, a ostatnią wykończył na 6:3. Znowu pokazaliśmy charakter i determinację do końca spotkania, i zasłużenie wygraliśmy. Mimo tego, że nie było łatwo. Gospodarze zagrali bardzo ambitnie i na pewno zrobią jeszcze niejedną niespodziankę.

A klasa Sosnowiec   KS Preczów - Przemsza Okradzionów 2:3
Krzysztof Masłowski (trener KS): Mecz dziwny i szalony. Goście w pierwszej połowie mieli przewagę,  dominowali, stwarzali sobie dogodne sytuacje strzeleckie, lecz ich wykończenie dalekie było od ideału. Natomiast z naszej strony mało akcji, mało zagrożenia, ale za to świetna skuteczność - dwa poważne wyjścia i dwie strzelone bramki, i na przerwę schodziliśmy z wynikiem 2-0. W drugiej odsłonie meczu mieliśmy grać spokojnie kontrolując spotkanie, lecz goście natarli ze zdwojoną siłą znowu stwarzając sobie dogodne okazje, lecz z tych akcji nie potrafili zdobyć gola, a strzelili dwie bramki po dwóch strzałach tzw. "stadiony świata' i ciężko będzie im takie bramki powtórzyć. Przy wyniku 2-2 spotkanie zrobiło się akcja za akcję, bo nikt nie chciał remisu i to goście w końcówce byli skuteczniejsi, i zgarnęli trzy punkty.

Kamil Piętka (trener Przemszy): Dziękuję chłopakom przede wszystkim, że potrafili w drugiej połowie odwrócić losy spotkania. Byliśmy zdecydowanie lepszą drużyną. Zawiodła nas skuteczność, także wiemy nad czym musimy pracować.

A klasa Sosnowiec   Łazowianka II Łazy – Unia Ząbkowice 0:0
Roman Szczypa (prezes Unii): Mecz z rezerwami Łazowianki rozpoczęliśmy z nadzieją na powiększenie zdobyczy punktowej. Gospodarze bardzo mądrze i skutecznie się bronili, i próbowali czasami kontratakować. Ta taktyka przyniosła im jeden punkt, a my straciliśmy dwa. Typowy mecz walki szkoda, że bez goli.

A klasa Sosnowiec   Niwy Brudzowice – SSZ Ujejsce 4:1
Sebastian Gzyl (trener Niw): Mieliśmy w pamięci porażkę z wiosny i 4 bramki Kachniarza... Bez podkręcania zbędnych emocji chcieliśmy ten mecz wygrać. Na pewno byliśmy zespołem lepszym i zasłużyliśmy na zwycięstwo, co nie zmienia faktu, że drużyna z Ujejsca będzie groźna dla każdego.

Michał Chmielowski (trener Ujejsca): Do 60 minuty mieliśmy plan na ten mecz, który realizowaliśmy.  Do tego momentu było 1:1 z sytuacjami po jednej i drugiej stronie. W 60 minucie niesłusznie nie uznana nam bramka Kachniarza podcięła nam skrzydła i oddaliśmy pole gospodarzom, którzy skrzętnie wykorzystali nasze błędy w obronie i w ciągu 3 minut strzelili nam 2 bramki, które ustawiły mecz. W sumie zasłużone zwycięstwo Niw, ale słowa uznania należą się też moim chłopakom za walkę. Jeśli wyeliminujemy indywidualne błędy w obronie, to jesteśmy w stanie powalczyć z każdą drużyną o punkty.

A klasa Sosnowiec   Skalniak Kroczyce - Górnik Sosnowiec 2:3
Maciej Bablok (trener Górnika): Pierwsze 45 minut, to gra zrywami. Obie drużyny miały swoje okazje, które Skalniak wykorzystał lepiej od nas. Druga połowa w naszym wykonaniu znacznie lepsza od pierwszej, gdzie w końcu odblokowaliśmy się strzelecko, co bardzo mnie cieszy. Pokazaliśmy charakter wychodząc z wyniku 1-2, dzięki konsekwentnej i ambitnej grze, nie pozwalając gospodarzom na stworzenie praktycznie żadnej groźniejszej bramkowej sytuacji.

A klasa Sosnowiec   Górnik Sosnowiec – MKS Poręba 7:1
Maciej Bablok (trener Górnika): Oberwanie chmury tuż przed meczem, źle wpłynęło na możliwość konstruowania przez nas ataku pozycyjnego, gdyż przeciwnik dość mocno się cofnął - po 30 minutach pogoda się zlitowała i w końcu można ba wymienić kilka podań pod bramką rywala, co zaowocowało dwoma trafieniami praktycznie "do szatni". Druga połowa dużo łatwiejsza, rywal stracił chyba wiarę w dobry wynik i opadł z sił, co skrzętnie wykorzystaliśmy…

Piotr Szczerba (trener MKS): Mimo wysokiego wyniku chcę pochwalić chłopaków, bo do pewnego momentu grali bardzo dobrze i stwarzali sytuacje. W drugiej połowie jeszcze na początku było ok, ale potem Górnik nas wypunktował.

A klasa Sosnowiec   KS Giebło - Zgoda Byczyna 1:3
Adam Głąb (trener KS): Mecz dobrze się rozpoczął dla naszej drużyny, prowadziliśmy 1-0 i mieliśmy dwie dobre sytuacje do podwyższenia wyniku. Niestety brak skuteczności i błędy w obronie spowodowały utratę w końcówce pierwszej połowy 2 bramek. Po przerwie nasza drużyna szybko chciała doprowadzić do remisu, ale niestety kontra gości i 3-1. Po stracie gola mecz bez historii. Goście twardo grający zasłużenie wygrali spotkanie.

Jacek Skopowski (trener Zgody): Mecz rozpoczął się idealnie dla miejscowych. W 12 minucie obejmują prowadzenie po biernej postawie naszych zawodników. Daleka podróż chyba zbyt mocno uśpiła naszą czujność. Bramka dla miejscowych spowodowała, że nabrali oni wiatru w żagle. Na przebudzenie czekaliśmy do 40 minuty. Asystę zalicza Łukasz Przebindowski, a gola zdobywa Paweł Kalinowski. Pięć minut później idealnym dograniem popisuje się Ryszard Czerwiec, a Łukasz Przebindowski „szczupakiem” pakuje piłkę do siatki przeciwnika. Takim wynikiem kończy się pierwsza połowa. Bramkę numer trzy zdobywa ponownie Łukasz Przebindowski w 48 minucie. Pomimo okazji,  które miała jeszcze nasza drużyna, wynik meczu już się nie zmienił. Najważniejsze są trzy punkty.  Drużyna z Giebła szczególnie na swoim specyficznym małym boisku, pewnie jeszcze nie raz zapunktuje. My wywozimy z dalekiego Giebła trzy punkty.

A klasa Sosnowiec   Iskra Psary - KP Sarnów 0:1
Łukasz Gorgoń (kierownik KP): Derbowe widowisko nie stało na najwyższym poziomie. W pierwszych minutach spotkania dobrej okazji nie wykorzystał Bogacki. W 37 minucie padła jedyna bramka tego spotkania, kiedy to Gorgoń pokonał Mańkę strzałem po krótkim rogu. Wynik mógł podwyższyć Keller,  jednak nie wykorzystał sytuacji sam na sam, oraz Krzanowski, który niestety przeniósł piłkę nad poprzeczka po podaniu Lisa.

A klasa Sosnowiec   CKS Czeladź – KSGP 5:0
Artur Szymkowski (trener CKS): Mecz do jednej bramki, do przerwy 3-0, a mogło być dużo więcej. W przerwie dwie zmiany. Sytuacje nie wykorzystane. Po przerwie 4 zmiany, wszyscy grali, którzy byli dzisiaj na ławce włącznie z bramkarzem, w sumie 6 zmian. Znowu sytuacje i mecz pod kontrolą.  Dobra zmiana Trybulca, który strzelił dwie bramki. Dałem pograć wszystkim zawodnikom, czas pracuje dla nas, drużyna się powoli krystalizuje.
 
A klasa Sosnowiec   Ostoja Żelisławice – Skalniak Kroczyce 1:2
Dariusz Wolny (trener Skalniaka): Jechaliśmy na trudny teren do Żelisławic. Pierwsza połowa była wyrównana, ale to my stworzyliśmy klarowne sytuacje, dzięki czemu wyszliśmy na prowadzenie 2:0 do przerwy. Druga połowa to już inna drużyna Ostoi, zaczęli grać szybciej i dokładniej, przez co zostaliśmy zepchnięci do głębokiej obrony. Gospodarze atakowali prawie całą drużyną i to była szansa dla nas na kontry, było ich kilka, ale niestety nic nie chciało wpaść, za to gospodarze strzelili gola kontaktowego na 2:1 i zaczęła się nerwówka, ale całe szczęście, że udało nam się wygrać z nieprzewidywalną drużyną Ostoi, która jak zacznie być skuteczniejsza, to szybko wskoczy na wyższe miejsce w tabeli.

B klasa Katowice   SKFiS Górnik 09 Mysłowice - Pogoń II Imielin 1:4
Rafał Skrzypek  (trener Pogoni): Zaczęliśmy mecz od straty bramki już w pierwszej minucie i musieliśmy gonić wynik już od początku spotkania. Chłopaki wytrzymali napór zawodników Górnika i śmielej zaczęli kontratakować, co przyniosło efekt bramki w 45 minucie. Druga połowa też zaczęła się źle, bo od podyktowania przeciwko nam karnego. Na szczęście nietrafionego. Do końca spotkania to już całkowita dominacja chłopaków, którzy uwierzyli w siebie, odnosząc wysokie zwycięstwo. Chłopcy uczą się piłki seniorskiej i uważam, że z meczu na mecz powinno być tylko lepiej.

B klasa Sosnowiec   RKS Zagłębie Dąbrowa Górnicza – KS Mydlice 7:2
Przemysław Dziura (trener RKS): Po nieudanym starcie ligi ze Strażakiem, mieliśmy nie lada wyzwanie jakim są derby. Zwłaszcza, że akurat te derby mają dużo podtekstów, jeśli chodzi o trenera Mydlic, a także zawodników jednej i drugiej drużyny (część zawodników RKS-u grało w Mydlicach i odwrotnie). Na szczęście miałem komfort przygotowania się do tego meczu, w tygodniu frekwencja na treningach była ponad 20-sto osobowa, część chłopaków, którzy pracują na zmiany pozamieniało się w pracy, żeby tylko móc trenować przed tym meczem. I to przyniosło efekty. Drużyna, z której w ostatniej chwili wypadł filar obrony Michał Gałgus, rozegrała kapitalne spotkanie, za co czapki z głów.  Chłopcy, w końcu wypełnili założenia przedmeczowe co do joty. Udało nam się zneutralizować najgroźniejsze jednostki w drużynie przeciwnej, do tego świetnie weszliśmy w mecz, bo już po 20 minutach prowadziliśmy 3:0, a do przerwy powinniśmy 4:0, ale Kacper Sobierajski nie zdołał pokonać bramkarza w sytuacji sam na sam i skompletować hattricka. Po przerwie po przypadkowej bramce drużyna zareagowała w kapitalny sposób strzelając bardzo szybko dwie bramki zamykając mecz, czego nie udało nam się zrobić tydzień wcześniej. Muszę przyznać, że w niedzielę każdy zagrał na najwyższych obrotach, drużyna pokazała, że ma wielki potencjał. Zwłaszcza funkcjonowała gra w defensywie – przesuwanie, odpowiednia asekuracja, komunikacja. Kluczem w tym mecz był bardzo wysoki procent wygranych pojedynków 1 na 1, zarówno w ofensywie jak i obronie. No i zdominowanie środka pola. Zdecydowanym MVP tego meczu był Łukasz Balzam, który dwoił się i troił w defensywie, miał mnóstwo przechwytów, a do tego dołożył też świetne rozegranie i kilka kluczowych podań. Oprócz niego muszę tutaj wyróżnić Arka Niewiadomskiego, dla którego był to dopiero drugi mecz ligowy w życiu, a zagrał jak profesor, dokładając do tego kapitalną bramkę.  Bardzo ciężko pracował w defensywie Sergiusz Broszczyk, który razem z Mateuszem Piątkiem opanował lewe skrzydło. Cieszy mnie również świetny występ Patryka Flaka, który wskoczył w środek obrony trochę z konieczności, przyszedł do nas po prawie roku bez treningów, zagrał ze względu na pracę tylko w 1 sparingu, a wyglądał jakby był w tej drużynie już dawno. Myślę, że ten wynik doda drużynie skrzydeł i w każdym kolejnym meczu będą dominować tak jak w derbach.

Łukasz Szymański (trener KS): Przegraliśmy mecz wysoko. Jest to konsekwencją naszej słabej gry, dostaliśmy szybkie trzy bramki i nie potrafiliśmy się z tego podnieść. Odkryliśmy się i przeciwnik to wykorzystał. Drużyna nie potrafi się jeszcze zgrać. Mamy swoje problemy odnośnie gry na boisku cały czas. Mam nadzieję, że za tydzień nastąpi przełamanie i wygramy.

B klasa Zabrze   Walka Zabrze - Amator Rudziniec 3:1
Wojciech Strużyna (trener Walki): Kolejna wygrana w tym sezonie. Bardzo dobrze weszliśmy w ten sezon i oby tak dalej. Mecz praktycznie od początku do końca pod naszą kontrolą. Niestety znowu kilka bardzo dobrych sytuacji nie wykorzystujemy. W sobotę mecz z drużyną, która ewidentnie nie jest naszym ulubionym rywalem. Ostatnie 4 mecze to 4 nasze porażki. Trzeba w końcu tą passę przerwać.

CLJ   Cracovia Kraków - Ruch Chorzów 4:2
Ireneusz Psykała (trener Ruchu): Przegrywamy mecze, których nie powinno się w normalnych warunkach przegrywać. Tracimy cztery gole - i zaznaczam, nie chodzi tutaj kto jest lepszy czy gorszy - z przeciętnym przeciwnikiem. W momentach kiedy wydaje się, że przejmujemy inicjatywę dostajemy bramkę. Szkoda przełomowych sytuacji, gdzie na przykład wyszliśmy z kontrą i powinna paść bramka na 2:2. Pal licho czerwoną kartkę dla bramkarza, tam powinna paść bramka, która byłaby ukoronowaniem naszej przewagi. Tymczasem Cracovia gra w osłabieniu, wydaje się chłopakom, że jest dobrze, koncentracja spada i…płacimy za to. Popełniamy proste błędy w defensywie - w asekuracji, odbudowywaniu pozycji. Robimy to źle, a na dodatek nie wykorzystujemy klarownych okazji, bo takie również były. W końcówce oczywiście mieliśmy ogromną przewagę. Zagrywaliśmy piłkę w boczny sektor, po czym przenosiliśmy ją w szybko w pole karne, gdzie było czterech - pięciu naszych zawodników i to się sprawdzało. Nagle zaczęliśmy się "pchać" środkiem boiska - to było nielogiczne. Brakuje nam mądrości, oceny sytuacji w danym momencie. Za mało jest walki bezpośredniej, a fizyczna strona teraz, gdy poziom jest wyższy, też ma znaczenie. Nie pozostaje nam nic innego jak pracować i walczyć o zwycięstwo, które wciąż uważam, że jest kwestią czasu. Zaczniemy punktować, niepokoi tylko poziom naszej gry. Potrzebujemy cierpliwości i większego zaangażowania.



Jesteś chcesz wyrazić swoją krótką opinię na temat rozegranego meczu, wyślij ją na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Na maile czekamy do poniedziałku wieczora (max. wtorek 20.00). W tytule wpisz ligę, mecz, imię i nazwisko oraz piastowaną funkcję. „UPSZ” będzie się ukazywać w każdą środę.

 

Źródło: slzpn.katowice.pl, własne / Rafał Sacha, Sebastian Dziedzic

 

Ostatnio zmienianyśroda, 12 wrzesień 2018 09:45

2 komentarzy

  • Kibic
    Kibic środa, 12, wrzesień 2018 15:10 Link do komentarza Raportuj

    Runda niespodzianek. Największą są zdecydowane zwycięstwa Polonii P. i Sarmacji. Zwracają też uwagi trenerów, którzy rozmaicie interpretują wyniki swoich zespołów.
    Wygrać z Bytomiem 3:0, to trzeba być mocnym. Poraj taka jest. Rozpracowano dokładnie grę Polonii B., i w ten sposób strzelono 3 ładne gole, w tym jedną po rożnym. Polonia B., miała swoje pozycje, ale mniej i tak 100% procentowe. Ciekawe, jak rozwinie się dalej sytuacja Porajan.
    Okazuje się, że taktyka pozwala poskromić Bytomian. Oczywiście musi być ona skrojona co do miary na umiejętności zawodników. Bo np., Unia D.G., nie potrafiła, mimo swojej przewagi, tego dokonać, w tym i nie wykorzystać karnego ( Cygnar, jeden z czołowych graczy). Tak więc, Polonia P., pokazała „jak zwyciężać mamy”!
    Druga niespodzianka to zdecydowana wygrana Sarmacji i to Slavia może mówić o szczęściu, że nie więcej poległa. Nie oznacza to oczywiście, że problemy Będzinian się skończyły. Muszą dalej się zgrywać i opracowywać taktyczne ustawienia. Ale zyskali sobie spokój.
    Trzecią małą niespodzianką była przewaga i wygrana Grodźczan w Bytomiu. I tutaj dochodzi do głosów zwolenników Szombrów, że zostali skrzywdzeni i to nie tylko przez sędziów, jakby nie zauważając tego, że trener RKS-u został desygnowany przez nich na widownię. 6 żółtych kartek jednak coś mówi o tym, kto bardziej „rozrabiał” nawet przyjmując, że sędzia w jednym czy 2 przypadkach zbyt ostro ocenił graczy gospodarzy.
    Także uwaga : jak się jest w słabej formie, to i buty i murawa (własna!) przeszkadzają w dobrej grze. Gwoli przypomnienia: szczęśliwy remis u siebie ze Slavią 0:0, czy też pogrom w Ornontowicach potwierdzają powyższe tezy. Zdaniem trenera gości RKS rozegrał najlepszy mecz w rundzie i niech to będzie pocieszeniem dla gospodarzy, którzy mają wyraźny kłopot w pojedynkach z gośćmi ( jedna wygrana, jeden remis i i 3 przegrane).
    Czwartym meczem zasługującym na uwagę był ten Warty i Unii. Zgodnie z większością opinii wynik jest zasłużony, aczkolwiek, Unia jakoś nie może się odnaleźć i nawet posiłki z Sarmacji niewiele dają, bo praktycznie z 4 nabytków tylko 1 ( Misztal) rozgrywa pełne spotkania. Tak samo dotyczy to Warty, gdzie „bombowe” wzmocnienia nie dają właściwej mocy, a czasami ją osłabiają ( karny Smarzyńskiego). I tutaj też są spore rozbieżności opinii 2 trenerów. Rację ma trener Pierścionek, bo i boisko mu sprzyjało.

  • Kibic
    Kibic środa, 12, wrzesień 2018 12:39 Link do komentarza Raportuj

    Runda niespodzianek. Największą są zdecydowane zwycięstwa Polonii P. i Sarmacji. Zwracają też uwagi trenerów, którzy rozmaicie interpretują wyniki swoich zespołów.
    Wygrać z Bytomiem 3:0, to trzeba być mocnym. Poraj taka jest. Rozpracowano dokładnie grę Polonii B., i w ten sposób strzelono 3 ładne gole, w tym jedną po rożnym. Polonia B., miała swoje pozycje, ale mniej i tak 100% procentowe. Ciekawe, jak rozwinie się dalej sytuacja Porajan.
    Okazuje się, że taktyka pozwala poskromić Bytomian. Oczywiście musi być ona skrojona co do miary na umiejętności zawodników. Bo np., Unia D.G., nie potrafiła, mimo swojej przewagi, tego dokonać, w tym i nie wykorzystać karnego ( Cygnar, jeden z czołowych graczy). Tak więc, Polonia P., pokazała „jak zwyciężać mamy”!
    Druga niespodzianka to zdecydowana wygrana Sarmacji i to Slavia może mówić o szczęściu, że nie więcej poległa. Nie oznacza to oczywiście, że problemy Będzinian się skończyły. Muszą dalej się zgrywać i opracowywać taktyczne ustawienia. Ale zyskali sobie spokój.
    Trzecią małą niespodzianką była przewaga i wygrana Grodźczan w Bytomiu. I tutaj dochodzi do głosów zwolenników Szombrów, że zostali skrzywdzeni i to nie tylko przez sędziów, jakby nie zauważając tego, że trener RKS-u został desygnowany przez nich na widownię. 6 żółtych kartek jednak coś mówi o tym, kto bardziej „rozrabiał” nawet przyjmując, że sędzia w jednym czy 2 przypadkach zbyt ostro ocenił graczy gospodarzy.
    Także uwaga : jak się jest w słabej formie, to i buty i murawa (własna!) przeszkadzają w dobrej grze. Gwoli przypomnienia: szczęśliwy remis u siebie ze Slavią 0:0, czy też pogrom w Ornontowicach potwierdzają powyższe tezy. Zdaniem trenera gości RKS rozegrał najlepszy mecz w rundzie i niech to będzie pocieszeniem dla gospodarzy, którzy mają wyraźny kłopot w pojedynkach z gośćmi ( jedna wygrana, jeden remis i i 3 przegrane).
    Czwartym meczem zasługującym na uwagę był ten Warty i Unii. Zgodnie z większością opinii wynik jest zasłużony, aczkolwiek, Unia jakoś nie może się odnaleźć i nawet posiłki z Sarmacji niewiele dają, bo praktycznie z 4 nabytków tylko 1 ( Misztal) rozgrywa pełne spotkania. Tak samo dotyczy to Warty, gdzie „bombowe” wzmocnienia nie dają właściwej mocy, a czasami ją osłabiają ( karny Smarzyńskiego

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.