Sebastian Mila: Chcemy przynieść dzieciom wiele radości - „WF na Chacie”

Turniej z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku Turniej z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku arskom.pl

"Futbol wynagrodził mi wszystko z nawiązką. Dał dużo więcej, niż się spodziewałem i cieszę się, że tak szybko stał się moim priorytetem" – mówi Sebastian Mila, były zawodnik Lechii Gdańsk, Śląska Wrocław oraz reprezentacji Polski, a obecnie ambasador programu „WF na Chacie”.

 

Sebastian Mila to jeden z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy w Polsce. W najwyższej klasie rozgrywkowej rozegrał ponad 400 meczów, a w drużynie narodowej wystąpił 38 razy. Grając z orłem na piersi strzelił osiem bramek. W tym jedną, którą polski futbol zapamięta na długo. W rozmowie z nami „Roger” wspomina swoją karierę, przyznaję, że piłka nożna nie była jego pierwszym wyborem i wskazuje, z czym dzisiaj muszą mierzyć się rodzice.

– Może niektórzy się zdziwią, ale pierwszym sportem, który uprawiałem było… karate. Koledzy z podwórka chodzili na treningi, więc chciałem spróbować, aby być w tej grupie i też spróbować czegoś nowego. W piłkę grało się zawsze i wszędzie. Na podwórku, na osiedlu, w szkole, więc traktowałem to jako coś, co już dobrze znam. Karate było wyzwaniem, nową przygodą. Nie trwało to długo, ale z perspektywy czasu uważam, że każda dyscyplina niesamowicie rozwija – przekonuje Sebastian Mila.

Futbol był kluczowy!
Trudno powiedzieć, kiedy piłka pojawiła się w życiu Sebastiana po raz pierwszy. On sam ma wrażenie, że po prostu była tam zawsze, a z czasem stawała się coraz ważniejsza. – Kiedyś nie było gier komputerowych ani meczów czy programów sportowych w telewizji. Było podwórko. Spędzaliśmy tam wiele czasu i to w bardzo różny sposób. Czasem bawiliśmy się w chowanego, czasem w berka, a nierzadko robiło się bramkę z dwóch kamieni i grało się w piłkę. Piłka była w moim życiu od początku. Oczywiście również ze względu na rodzinne tradycje. Mój tata był piłkarzem Gwardii Warszawa i długo grał w ekstraklasie. Bardzo chciałem iść w jego ślady, ale nigdy nie oczekiwałem od tej przygody nie wiadomo czego. Liczyła się gra, liczył się sport. To było kluczowe – zaznacza Sebastian Mila.

Wybór sportowej drogi często wiąże się z pewnymi wyrzeczeniami. Jak było w przypadku byłego reprezentanta Polski? – Poświęciłem się w 100% piłce nożnej. Czasem oczywiście żałowałem, że nie mogłem gdzieś wyjechać z kolegami ze względu na mecz i balem się, że stracę najlepsze lata swojego życia. Jednak futbol wynagrodził mi wszystko z nawiązką. Dał mi dużo więcej, niż się spodziewałem i cieszę się, że tak szybko stał się moim priorytetem – podkreśla Sebastian Mila.

Rosnące marzenia i 2:0 z Niemcami
W trakcie długiej kariery Sebastian zdobył kilka ważnych trofeów. Wśród nich było m.in. mistrzostwo Europy u-18 oraz złoty medal mistrzostw Polski ze Śląskiem Wrocław.
– Oczywiście miałem swoje marzenia, ale one rosły z czasem. Na początku każdy chce grać w pierwszym składzie w juniorach. Później za wszelką scenę chce zadebiutować w seniorskiej drużynie, a jak już to osiągnie, to szuka jeszcze wyższego poziomu. Czasem walczysz o ekstraklasę, czasem o reprezentację, a niektórzy marzą o grze w silnej zagranicznej lidze. Zawsze pojawiał się jakiś cel. Coś, co napędzało i nadawało sens ciężkiej pracy. Chciałem coraz więcej i więcej. Pewnie, że niektóre rzeczy mogłem zrobić lepiej, ale koniec końców to była niesamowita przygoda – ocenia Sebastian Mila.

Niektórzy mówią, że najkrótsze streszczenie książki „Krzyżacy” Henryka Sienkiewicza brzmi: „Mila na 2:0 i wygrywamy”. Sebastian z uśmiechem reaguje na podobne dowcipy, a jednocześnie bardzo chętnie wraca do historycznej bramki strzelonej reprezentacji Niemiec.
– Ten mecz przywołuje wiele pozytywnych wspomnień. Wiem, że Robert Lewandowski może mieć mnóstwo podobnych bramek na swoim koncie, ale ja też mam swoje dwie. Jedną strzeliłem w reprezentacji i jedną w klubie. To coś fantastycznego, że mogłem przeżyć taki wieczór na Stadionie Narodowym – wspomina wielokrotny reprezentant Polski w piłce nożnej.

Angielski, pianino i jazda konno
Zdaniem Sebastiana dzieciom dużo trudniej znaleźć dzisiaj miejsce na sport. Mają bardzo napięte grafiki, mnóstwo możliwości i zbyt często wybierają zbyt wygodne rozwiązania. – Mam dwunastoletnią córkę, która ma dryg do sportu, ale widzę też, jak wiele ma obowiązków. Mnóstwo rzeczy dzisiaj dekoncentruje najmłodszych. Jest mnóstwo dodatkowych zajęć, które zresztą często są bardzo wartościowe. Niektóre dzieci jednocześnie uczą się języków obcych, grają na pianinie i tak jak moja córka jeżdżą konno. Wszystko to brzmi bardzo fajnie, ale niestety bywają też takie formy spędzania czasu, które są jednocześnie zajmujące i zamykają nasze pociechy w domach. Niektóre z nich całe godziny spędzają przed telewizorem, komputerem, smartfonem. Dlatego dzisiaj trochę trudniej zachęcić dzieci do sportu
i przekonać do jakiejś aktywności. Jednocześnie młodzi piłkarze są dużo bardziej świadomi
i profesjonalni niż ja w ich wieku, co jest ogromnym atutem. Chociaż oczywiście fajnie by było, żeby dzieci znowu wybiegły z bloków na boisko – wskazuje Sebastian Mila.

Dzisiaj Sebastian zachęca najmłodszych do ruchu. Jako ambasador programu „WF na Chacie” przygotował dla dzieci serię piłkarskich ćwiczeń, które mogą wykonywać bez wychodzenia z domu. Jak ocenia całą inicjatywę? – Przede wszystkim mam nadzieję, że ktoś się świetnie bawi, oglądając przygotowane przez nas treningi. „WF na Chacie” powstał po to, aby dzieci z uśmiechem zaczęły nową przygodę i miło spędziły czas. To pewnego rodzaju drogowskaz, który ma zachęcić do tego, aby próbować różnych rzeczy. My, ludzie sportu już tak mamy. Cały czas szukamy nowych wyzwań. Mam nadzieję, że uda nam się trafić do wielu dzieci, które odkryją coś, co ostatecznie przyniesie im wiele radości – podsumowuje Sebastian Mila, ambasador programu „WF na Chacie”.

Źródło: arskom.pl

 

Ostatnio zmieniany wtorek, 14 grudzień 2021 19:33

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.