Log in

4L1: Warto grać do końca

  • Napisane przez Sebastian Dziedzic
  • 0 komentarzy

Środowy zaległy mecz w przypadku zwycięstwa jednej z drużyn pozwalał na umocnienie pozycji w tabeli na danym miejscu, a w przypadku Polonii awans na czwartą pozycję. Ostatecznie po bramkach w drugiej połowie status quo został utrzymany.

Pierwsza połowa spotkania przebiegała w dużym upale co też miało wpływ na wydarzenia boiskowe. Dogodnych sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo, a zespoły skupiły się na przesuwaniu strefami, gdy jednak miało dojść do dokładnego podania czy też zagrania w uliczkę to brakowało dokładności. W 16 min. próbował z autu Jamróz, gdzie po próbie strzału poprawiał Wawoczny, ale zbyt lekko by zaskoczyć Franke. Chwilę później Mazurek wyłożył na 16-tce piłkę aktywnemu Rutkowskiemu, ale ten nie trafił czysto w futbolówkę. W 29 min. Franke został rozgrzany przez Marcina Drzymonta, który uderzał z wolnego w kierunku prawego słupka, ale golkiper żółto-niebiesko-czarnych sparował to uderzenie. Tuż przed przerwą dwukrotnie zakotłowało się pod bramką Maścibrzucha, najpierw świetne dośrodkowanie nad głową Żemły trafiło na głowę Mazurka, ale bez konsekwencji w postaci wyniku, po czym w kolejnej akcji Fabisiak minął zwodem obrońcę, ale bramkarz Warty stanął na wysokości zadania.

Miejscowi kibice i działacze byli zainteresowani nie tylko wydarzeniami na boisku w Łaziskach, ale również w Landku, ponieważ tam rozgrywał się mecz z przyszłym rywalem w ramach finału Pucharu Polski, który odbędzie się za tydzień. Po przerwie gospodarze coraz bardziej wykorzystywali swoje bardzo szybkie skrzydła i w 52 min. idealnie wypuszczony Rutkowski uderzył niecelnie. Po godzinie gry zawiercianie rozgrywali rzut wolny do piłki podszedł standardowo Michał Mąka, a świetna główka Drzymonta została przypadkiem przecięta przez Adriana Marka. Chwilę później ponowny wolny skończył się uderzeniem z lobem Jamróza, ale spod poprzeczki wygarnął piłkę Franke. Goście odgryźli się dwie minuty później kiedy "patelnie" miał Kaszok, ale huknął tuż obok słupka. W końcu dla gospodarzy nastała 70 min. Rutkowski przegrał na długi słupek piłkę do Mazurka, a ten pięknym uderzeniem z pierwszej piłki pewnie umieścił ją w siatce. Wynik mógł tez podwyższyć Widuch, ale z linii pola karnego uderzył wprost w ręce bramkarza. W międzyczasie zawodnicy Warty trzykrotnie domagali się rzutu karnego za ich zdaniem zagrania ręką w polu karnym. Wraz z upływem czasu rozkręcili się również podopieczni trenera Orzeszka, najpierw z kozłem uderzał Wawoczny, po czym ten sam zawodnik próbował loba główką, ale po raz kolejny na posterunku był Franke. W 86 minucie mogło być po meczu, a Rutkowski długo nie mógł uwierzyć w to co zrobił, ponieważ dostał piłkę sam na sam i mógł spytać tormana, gdzie ma umieścić piłkę, tym czasem ten go wyczekał i przeciął piłkę nogami. To zemściło się równo z 90 minutą kiedy faul w polu karnym gospodarzy skończył się jedenastką, którą pewnie wykonał Wawoczny. Jeszcze w ostatniej akcji zdawało się, że jedenastkę za mocne wejście w Mazurka zobaczymy po drugiej stronie boiska, ale mecz został zakończony.


POLONIA ŁAZISKA GÓRNE - WARTA ZAWIERCIE 1:1 (0:0)

1:0 70 min. Mazurek

1:1 90 min. Wawoczny-k.

KP: Maścibrzuch- Żemła, Drzymont, Marek, Jamróz- Mąka, Grim  (60. Furgacz), Wawoczny, Kubik, Adamiecki (78. Stasiowski)- Sołtysik (81. Papis)

KS: Franke- Badura, Nierząd, Uniejewski, Nowak- Frąckowiak (18. Prochownik), Kaszok, Widuch, Mazurek- Fabisiak (81. Moroń)- Rutkowski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Źródło własne

 

 

Ostatnio zmienianyczwartek, 07 czerwiec 2018 09:28

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.